Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Ruch Muzyczny’

Ruch Muzyczny nr 23/2012W 23. numerze Ruchu Muzycznego Witold Paprocki recenzuje płytę „Mission” Cecylii Bartoli:

[…] Wszystko zostało gruntownie przemyślane i skrupulatnie przeprowadzone. Z 16 oper mistrza artystka wybrała 25 fragmentów, z których 21 ma na płycie swoje światowe premiery. Nie są to wyłącznie arie, pojawiają się również duety z udziałem Philippe’a Jaroussky’ego, a także fragmenty chóralne. Taka obsada, a jednocześnie zróżnicowany charakter samej muzyki, odbiegającej od schematyzmu XVIII-wiecznych oper włoskich, czyni płytę niezwykle atrakcyjną. […]

Od strony muzycznej płyta jest znakomita i to pod każdym względem. Cecilia Bartoli jest w znakomitej formie. W recytatywach i ariach nie ma może aż tylu fajerwerków wokalnych co w jej poprzednim albumie Sacrificium, ale kilka wirtuozowskich fragmentów zasługuje na pełen podziwu szacunek. No bo jak tu się nie zachwycać, gdy słyszymy brawurowy dialog śpiewaczki z trąbką w „A facile vittoria” z Tassilone bądź pełne ekspresji figuracje w „La celesta piů terrible” z La lotta d’Hercole con Acheloo albo w „Svenami, struggiti” z La liberte contenta. Wiele jest też „smaczków”, choćby urocze ziewanie w „Palpitanti sfere belle” z Alarico il Baltha.

Na pierwszy plan zdecydowanie wysuwają się arie o charakterze lirycznym, głęboko wzruszające, chwilami wprowadzające wręcz w nastrój mistycznej zadumy. Polecam szczególnie śliczną kołysankę „Notte amica al cieco Dio” z La liberte contenta, „Morire fra strazzi” z Henrico Leone oraz trzy fragmenty solowe i dwa duety z Niobe. Świetnie wypadł w nich partnerujący Bartoli Jaroussky. Odniosłem wręcz wrażenie, że w duetach z Włoszką jego głos wyraźnie zyskał na sile wyrazu, a kreacja artystyczna nabrała dojrzałości. Zaproszenie tej niekwestionowanej gwiazdy muzyki dawnej nie jest więc tylko kolejnym chwytem marketingowym, mającym przyciągnąć większe grono odbiorców.

Chwaląc nagranie, w żadnym wypadku nie można pominąć orkiestry i chóru. I Barocchisti Diego Fasolisa to bez wątpienia kluczowi współtwórcy sukcesu całej płyty. […]*

*Witold Paprocki: Wielce tajemnicza Cecilia. Ruch Muzyczny 2012 nr 23

Reklamy

Read Full Post »

Czas najwyższy nadrobić zaległość i odnotować recenzję płyty „Via Crucis”, która ukazała się w 10. numerze dwutygodnika „Ruch Muzyczny”.

Witoldowi Paprockiemu płyta spodobała się:

 […]  pod względem muzycznym płyta zdumiewa wysmakowaniem i bogactwem środków, a mimo to nie mamy wrażenia przesytu – wręcz przeciwnie, czujemy intymny klimat, rozkoszując się subtelnie ukształtowanym brzmieniem oraz jakże wrażliwym zestawianiem słowa i dźwięku.

… i nie przeszkodziła w tym podobaniu się kontrowersyjność płyty:

Opracowania materiału muzycznego i jego interpretacje mogą miejscami budzić wątpliwości purystów. Część pierwsza La visione, na przykład, spięta klamrą dwóch fragmentów z pierwszej Sonaty różańcowej Heinricha Bibera Zwiastowanie (zagranych notabene bardzo dobrze przez Mirę Glodeanu). Nie oglądając się na integralność formy, Pluhar wykorzystała z tego utworu wyłącznie Preludium i Arię, odrzucając pozostałe części. Jestem jednak skłonny przymknąć oko na takie pomysły austriackiej artystki, zwłaszcza że już za chwilę raczy mnie czymś tak pięknym, jak poruszająca kołysanka Hor ch’é tempo di dormire Torquinio Meruli – surowa, wręcz ascetycznie monotonna (znów ulubione ostinato Pluhar) i cudownie zaśpiewana przez Nurię Rial. Równie wiele przyjemności dostarcza Laudate Dominum Monteverdiego – w owym najbardziej muzycznym ze wszystkich psalmów ponad piękny śpiew hiszpańskiej sopranistki postawiłbym jednak sugestywną oprawę instrumentalną, w której, zgodnie z tekstem, słyszymy trąbę (kornet), bęben i cymbały (oczywiście psalterion), wszystko przy zamaszystym, tanecznym akompaniamencie.
Całą płytę kończy współczesny utwór ‚Stu Criato Enzo Gragnaniello, oparty na tradycyjnej tarantelli, ale utrzymany w konwencji piosenkowej. To powrót do wizji anielskiego zwiastowania, tę bowiem przywołuje nie tylko tekst, ale też niesamowity, niby chłopięcy, a jednak dorosły głos Vincenzo Capezzuto, który w opisie określono jako tenorino napoletano. Zachwycający!
Z okazji dziesięciolecia zespołu płyta oferowana jest również w limitowanej wersji, uzupełnionej o DVD z szesnastoma utworami zarejestrowanymi przeważnie na sesjach nagraniowych albo koncertach. Widać tam, jak świetnie artyści z L’Arpeggiaty i zaproszeni przez nich goście bawią się wspólnie muzykując (Philippe Jaroussky tańczący tarantellę!). Polecam, zwłaszcza słuchaczom, którzy nie mieli okazji być na koncercie zespołu.*

Recenzja w całości na stronie „Ruchu Muzycznego”.

*Witold Paprocki: Coś wymyślę…[! :-O] – Ruch Muzyczny 2010 R. 54 nr 10

Read Full Post »