Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Misteria Paschalia (7 ; 2010)’

PR2

Kto umili kolejne piątkowe* popołudnie w Dwójce? To już zależy od Państwa.
Aby wziąć udział w konkursie, wystarczy wysłać SMS pod numer 71211 z symbolem wybranego koncertu. Głosy oddawać można od godz. 15.00 w piątek, do godz. 18.00 w czwartek. O wynikach głosowania poinformujemy na naszej antenie w czwartek o 19.30.

Uczestnicy głosowania będą mogli wygrać nagrody w postaci boxów płytowych. W każdy czwartek o godz. 18.30 otrzymają oni SMS z pytaniem konkursowym. Nagroda powędruje do osoby, która jako pierwsza udzieli SMS-em poprawnej odpowiedzi oraz odbierze telefon podczas piątkowej audycji „Koncert za SMS” i potwierdzi ją na antenie.

http://www.polskieradio.pl/8/3042/Artykul/936756,Koncert-za-SMS-Nowe-rozdanie

konkurs esemesowy

*27 IX 2013

Reklamy

Read Full Post »

Filharmonia Dwójki, 26 XII 2010, godz. 10.00:

Audi Coelum / Teatro d’Amore czyli Philippe Jaroussky i zespół L’Arpeggiata pod dyrekcją Christiny Pluhar na VII Festiwalu „Misteria Paschalia” (Kaplica św. Kingi Kopalni Soli w Wieliczce, 3.04.2010)

Program  wg strony internetowej Polskiego Radia:

  • Nicola II Matteis: La Dia Pagnola – Improvisation
  • Barbara Strozzi: Udite amanti – Eraclito amoroso
  • Maurizio Cazzati Ciaccona, Giovanni Felice Sances: Presso l’onde tranquillo – Cantada Alla quarta o quinta bassa
  • Athanasius Kircher / Diego Fernandez de Huete: Tarantella napoletana – Improvisation
  • Giovanni Antonio Pandolfi Mealli: Sonata quarta „La Biancuccia”
  • Benedetto Ferrari: Queste pungenti spine – cantata spirituals
  • Maurizio Cazzati: Passacaglia
  • Claudio Monteverdi: Oblivion soave, Ohimè ch’io cado
  • Antonio Bertali: Chiacona
  • Marcello Vitale: Tarantella a Maria di’Nardo
  • Andrea Falconieri: Suave melodia y su corrente
  • Claudio Monteverdi: Si dolce è’l tormento
  • Domenico Maria Melii: Dispiegate. Guancie amate – aria nona
  • Girolamo Kapsberger: Toccata arpeggiata
  • Giovanni Felice Sances: Stabat Mater dolorosa – Pianto della Madonna
  • Claudio Monteverdi: Laudate Dominum in sanctis Eius

PR 2: Barok ze szczytów list przebojow >>>

No i wreszcie doczekaliśmy się. Może koncert złagodzi nieco irytację, jaką powoduje korzystanie z fatalnej strony internetowej Polskiego Radia.
***
Z tejże (nadal przefatalnej) strony jeszcze informacja o drugim ciekawym koncercie. Też 26 grudnia, ale o godz. 19.10 w Filharmonii Dwójki Antonia Vivaldiego „Ottone in villa” – wersja koncertowa z festiwalu Opera Rara (Opera Rara 2010 – 19.05.2010, Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie). Wykonawcy: Roberta Invernizzi – sopran, Veronica Cangemi – sopran, Julia Leżniewa – sopran, Sonia Prina – kontralt, Topi Lehtipuu – tenor, Il Giardino Armonico, dyr. Giovanni Antonini.

Read Full Post »

„Prawdziwa uczta muzyczna” – tak podsumowuje 7. Misteria Paschalia Anna Woźniakowska* w Dzienniku Polskim (a link już wcześniej podrzuciła Joanna). W artykule znalazło się też miejsce na akapit poświęcony występowi L’Arpeggiaty z Philippem Jarousskym:

I choć niezmiennie wielbię głos i sztukę wokalną Philippe’a Jaroussky’ego, który i tym razem zachwycał, to przecież wydaje mi się, że ten koncert nie ewokował wielkich przeżyć duchowych u słuchaczy, ponieważ tego przeżycia niewiele było u wykonawców, skądinąd wybornych w swoim rzemiośle. I może dlatego najbardziej usatysfakcjonowały mnie bisy, w których artyści po prostu zaczęli się bawić barokową muzyką przedstawiając m.in. jej jazzowe opracowanie.

Fizyk na swoim blogu (Komentarze Fizyka) pisze o niedzielnym występie Viviki Genaux & Fabia Biondiego. Koncertu można było słuchać w programie 2. Polskiego Radia (o jakości technicznej transmisji nie będziemy wspominać, żeby nie psuć wiosennego nastroju), więc kto słuchał, może skonfrontować swoje wrażenia z relacją na blogu. Jest też w poświęconej Misteriom blotce akapit natury ogólniejszej, na przykładzie „Pasji według św. Jana” przedstawionej przez Marka Minkowskiego i występów L’Arpeggiaty:

A jednak jest coś, co Minkowskiego z Pluhar łączy: oboje odchodzą od, nazwijmy to, mainstreamowego wykonywania klasyków, tyle, że odchodzą w przeciwne strony. Wykonania „kanoniczne” już się osłuchały i jeśli ktoś chce wydobyć z tych dzieł coś nowego, musi jakoś szukać, eksperymentować. To, co robi Marc Minkowski, może się podobać lub nie, ale nie budzi niczyjego gwałtownego sprzeciwu. Moim zdaniem taką samą ocenę należy przypisać interpretacjom Monteverdiego Christiny Pluhar i Philippe’a Jaroussky’ego: mogą się podobać lub nie (mnie się podobają, co oceniam na podstawie płyt), ale są godne uwagi, bo wydobywają z Monteverdiego coś, czego nikt wcześniej tam nie usłyszał, a co, jak się okazuje, mieści się w tej muzyce. Show, który Jaroussky i reszta towarzystwa robi na koncertach, to jest inna rzecz – mnie się ten show mniej podoba, ale mnie nie gorszy. Cóż to, Monteverdiego wolno słuchać wyłącznie sztywno, jeżeli zgoła nie na kolanach?

No właśnie: zamknąć Monteverdiego w gablotce i nie pozwalać dotykać profanom? A może lepiej cieszyć się, że ten muzealny eksponat (wykradziony kustoszom i strażnikom jedynie słysznych interpretacji ) ożywa i raduje słuchaczy?

PS: W Dwójce rozpakowali plytę „Via Crucis” i można było dzisiaj słuchać fragmentów w programie porannym i w popołudniówce.


*Anna Woźniakowska: Prawdziwa uczta muzyczna. Dziennik Polski 6.04.2010
** Komentarze Fizyka. Misteria Paschalia, 5 kwietnia

Read Full Post »

3 kwietnia 2010 r. – Kaplica św. Kingi, Kopalnia Soli w Wieliczce. Wykonawcy: L’Arpeggiata, Christina Pluhar (teorban, harfa barokowa, kierownictwo muzyczne), Philippe Jaroussky (kontratenor).

Read Full Post »

Philippe Jaroussky na 7. Festiwalu Misteria Paschalia. Fot. Paweł Ulatowski (www.misteriapaschalia.pl)

Philippe Jaroussky na 7. Festiwalu Misteria Paschalia. Fot. Paweł Ulatowski (fotografie na http://www.misteriapaschalia.pl)

Mamy już dwie relacje z sobotniego [3 IV 2010] koncertu. 

Wiwaty, okrzyki, gwizdy i… trzy bisy. Tak zakończył się koncert na festiwalu słynnych francuskich muzyków z L’Arpeggiata i kontratenora o „anielskim głosie i diabelskiej wirtuozerii” – Philippe’a Jaroussky’ego. Artyści barwnym, pełnym jazzowych improwizacji programem Teatro Amore kompletnie podblili festiwalową publiczność, która po prostu oszalała z zachwytu.   

… napisała Ada Ginał (Przekrój) na stronie festiwalu Misteria Paschalia.   

[…] Grająca z jazzowym drivem L’Arpeggiata w połączeniu ze niemal swingującym głosem Jarousskiego przyniosła zaskakujące kolorystyczne efekty! Najbardziej chyba niespodziewane w ariach i psalmach Claudia Monteverdiego. Pełen liryzmu głos Jaruossky’ego w kołysance Oblivion Soave z partii Arnalty, piastunki tytułowej bohaterki historycznej opery kompozytora Koronacja Poppei, zmieniał tony z utworu na utwór. Bawił w skomponowanej w formie scherza pieśni niespełnionego kochanka Ohimèch’io cado (Och upadam) urzekającymi melodiami, prawdziwie roczulał i zasmucał w pełnym dysonansów i karkołomnych koloratur i skoków interwałowych lamencie weneckiej kompozytorki Barbary Strozzi.   

W programie Teatro Amore (Miłosnego Teatru) XVII-wieczny repertuar świecki płynnie przechodził w sakralny, jako że w tamtych czasach muzyka bardziej łączyła, aniżeli dzieliła te dwa światy. Stąd też w koncercie znalazła się kantata religijna wirtuoza teorby, poety i kompozytora oper – Benedetto Ferrariego Queste pungenti spine (Te ostre kolce). Pełna barokowej retoryki kompozycja nawiązująca do operowego lamentu, napisana została do afektowanego tekstu ukazującego personifikację duszy grzesznika przeżywającej cierpienie Chrystusa. Szalenie poruszająco zabrzmiała w interpretacji Jaroussky’ego, podobnie zresztą jak lament Giovanniego Felice Sancesa z sekwencji Stabat Mater dolorosa (Bolejąca Matka stała) z recytatywem płynnie przechodzący w arioso, potem arię o kunsztownej linii melodycznej. Partie wokalne Jarousskyego L’Arpeggiata o oryginalnym instrumentarium (psalterium, arcylutnia, gitara barokowa, chitarra battente, skrzypce, klawesyn, pozytyw, instrumenty perkusyjne i cynk) przeplatała improwizacjami i krótkimi utworami instrumentalnymi m.in. Maurizia Cazattiego i Andrei Falconieriego. Nie brakło wśród nich słynnego utworu Girolamo Kapsbergera Toccata arpeggiata, od którego zespół wziął nazwę w wirtuozowskim wykonaniu Christiny Pluhar. W programie znalazła się też współczesna kompozycja gitarzysty zespołu Marcello Vitale, nie odbiegająca stylistycznie od całości programu, a dodająca mu walorów jazzowej improwizacji.   

Jednak największe emocje artyści wywoływali wspólnie z Philippem Jarousskym. To prawdziwa przyjemność słuchać, jak ten śpiewak wspaniale i perfekcyjnie operuje głosem – tych wszystkich niezwykłych pian, mezzovoce i bezwysiłkowo pokonywanych koloratur, wymagających najwyższego kunsztu. Ten artysta ma niesamowity kontakt z publicznością, z którą robi co chce – potrafi zarówno wzruszyć, jak i rozbawić do łez. Tak też się stało podczas sobotniego koncertu. Po wiwatach i owacji na stojąco nastąpiły bisy, w których ujawnił się cały jazzowy feeling i poczucie humoru artystów. Dialogujący do tej pory z Jarrouskym na cynku Doron Sherwin, tym razem próbował podebrać mu żartobliwą arię Ohimèch’io cado, niespodziewanie włączając się do śpiewania. Trzymając instrument jak mikrofon lub z chustką w ręce a la Pavarotti usiłował wokalnie pokonać mistrza. Nic z tego Jaroussky dał z siebie wszystko – dwoił się i troił, swingował, zawodził i improwizował nawet… basem, by przeciągnąć publiczność na swoją stronę. Gdy mu się to udało, na słowach Il Paradisio (Raj) z triumfalnym gestem założył ciemne okulary. Publiczność wręcz szalała z zachwytu, klaszcząc, tupiąc, gwiżdżąc – na wszelkie sposoby wiwatując artystów. *   

Dla ścisłości i prawdy historycznej zaznaczmy, że nie wszyscy tupali, gwizdali i wiwatowali, a w tej grupie znalazła się m.in. Dorota Szwarcman:   

 Do tego festiwalu, do tego miejsca zwłaszcza (nastrojowa kaplica św. Kingi, z której pamiętamy wydarzenia bardzo głębokie i uduchowione) pasował on jak pięść do nosa. Maniera Christiny Pluhar, widzącej tarantelle nawet tam, gdzie ich nie ma (czyżby efekt trwałego ukąszenia tarantuli?), Philippe Jaroussky śpiewający przepięknie, ale poddający się błahej konwencji upodabniającej do siebie dzieła religijne i świeckie i upraszczającej je interpretacyjnie (nawet Monteverdi wydawał się jakiś prymitywny). Bez wątpienia świetni muzycy z Doronem Sherwinem na cynku na czele. Ale był to koncert zdecydowanie popowy, co podkreślili jeszcze muzycy przerabiając Monteverdiego na bis w swingujące dowcipasy. Ludność zachwycona, krzyczy “brawo”, zrywa się z miejsc. Ja jakoś nie, blogowe koleżeństwo też. Wyszliśmy z lekka zdegustowani.**   

Ciąg dalszy zapewne nastąpi…   


*Ada Ginał: Wielka Sobota: Jaroussky i L’Arpeggiata, czyli barok z jazzowym feelingiem
** Dorota Szwarcman: Pasja w filharmonii, pop w kaplicy
Na stronie www.misteriapaschalia.pl można pooglądać fotografie autorstwa Pawła Ulatowskiego.

Read Full Post »

Dziennik Gazeta Prawna dość obszernym tekstem Michała Mendyka zapowiada jutrzejszy koncert L’Arpeggiaty z Philippem Jarousskym:

Nie przez przypadek sprzedająca setki tysięcy płyt Christina Pluhar dopiero w tym roku zawita na barokowe Misteria Paschalia. Prowadzony przez harfistkę zespół L’Arpeggiata więcej ma bowiem wspólnego z nowym, eklektycznym stylem muzycznym.

„Artyści związani z repertuarem barokowym przebyli w ostatnim półwieczu wyjątkowo długą drogę, prowadzącą od swoistej muzycznej archeologii do wyzwolonej, na poły improwizowanej i autorskiej twórczości” – wyjaśnia Pluhar. „W przypadku zespołów L’Arpeggiata czy Hesperion XXI Jordiego Savalla trudno już mówić o interpretacjach muzyki dawnej. To raczej forma muzyki współczesnej opartej na dawnym instrumentarium oraz tradycjach wykonawczych” – tłumaczy harfistka.

Co prawda, w programie sobotniego koncertu L’Arpeggiaty i wybitnego kontratenora Philippa Jarousskiego znajdą się utwory Claudia Monteverdiego oraz mniej znanych mistrzów ukochanego przez Pluhar XVII stulecia, jednak trudno powiedzieć, czy sami kompozytorzy podpisaliby się pod tak odważnymi interpretacjami. Aranżacyjna swoboda tudzież improwizacyjna pasja Pluhar mieszczą się jeszcze w konwencjach epoki, ale już jej prowokacyjne zabawy ze swingiem oraz innymi XX-wiecznymi chwytami retorycznymi – zdecydowanie nie.

Powiedzmy buńczucznie, że do tego momentu jakoś udawało się nam podążać za myślą autora, ale następny akapit, przyznajemy, wcisnął nas (każdego z osobna, rzecz jasna) w fotel:

Barokowych purystów o zawrót głowy przyprawić może chociażby podrasowana wersja madrygału Monteverdiego „Ohimech’io cado”: rzecz rozpoczyna się po bożemu, ale już po minucie kastracki śpiew Jarousskiego przechodzi w rejony ekspresji bliskie kreacjom Nat King Cole’a, zaś L’Arpeggiata zamienia się w rasowy big band.

Kastracki śpiew przechodzący w rejony… To może przyprawić o zawrót głowy. Z nieco zawróconą głową czytamy dalej:

W pewnym sensie Pluhar udało się jednocześnie zjeść barokowe ciastko i zachować je. Dokonania L’Arpeggiaty nie stanowią postmodernistycznej wiwisekcji na zmumifikowanej kulturze XVII stulecia. Dowodzą raczej, że konwencje ówczesnej muzyki dworskiej i ludowej mogą na prawach historycznego paradoksu współgrać wyśmienicie z wrażliwością współczesnych wykonawców oraz słuchaczy.

„Bardzo chętnie pracują z nami śpiewacy bliżsi głównemu nurtowi, jak Philippe Jaroussky, Nuria Rial czy The King’s Singers. L’Arpeggiata daje im artystyczną wolność, która przysługiwała jeszcze muzykom XVIII stulecia, a która we współczesnym wykonawstwie klasycznym jest nie do pomyślenia” – precyzuje Pluhar. „Słuchacze cenią przede wszystkim bezpośredniego, ludycznego ducha naszych kreacji, a także różnorodność oraz emocjonalną siłę ekspresji wokalnej, która nie musi być tak skonwencjonalizowana jak w klasycznym śpiewie operowym.”

W XXI-wiecznym śnie L’Arpeggiaty o kulturze XVII stulecia ukryta jest też tęsknota za utraconą epoką artystycznej niewinności. Erą przedbachowską i przedbeethovenowską, kiedy muzyka nie musiała być traktatem teologicznym lub filozoficznym, a stanowić mogła po prostu wspólną dla słuchaczy i wykonawców formę wyrafinowanej rozrywki. „Jeszcze na początku romantyzmu kompozytorzy byli jednocześnie praktykującymi wykonawcami oraz improwizatorami, utrzymywali żywy kontakt ze słuchaczami. Rozpad tego naturalnego, twórczego związku uważam za jeden z najważniejszych problemów współczesnej muzyki poważnej. – deklaruje Pluhar, wpisując tym samym dokonania L’Arpeggiaty w specyficzny dla sztuki naszych czasów konflikt pomiędzy tym, co ludyczne i rozrywkowe, a tym, co wzniosłe. […]*

W każdym razie, koncert L’Arpeggiaty i Philippa Jaroussky’ego w Kopalni Soli w Wieliczce jutro. Filip Berkowicz, szef festiwalu Misteria Paschalia, tak go zapowiada:

Jaroussky debiutował na Misteriach jako mało znany, ale dobrze zapowiadający się kontratenor. Chwilę później stał się najjaśniej świecącą gwiazdą najbardziej znaczących na świecie sal koncertowych i teatrów operowych. Powraca do Krakowa regularnie. Dobrze się tu czuje. Tym razem przywozi – wraz z debiutującą tu ekscentryczną Christiną Pluhar i jej formacją L’Arpeggiata – program składający się z kompozycji sakralnych i… rozrywkowych. Takie symboliczne przejście wielkosobotnie z umartwiania się do radości. „Stabat Mater” Sancesa obok „Si dolce e’l tormento” Monteverdiego? Dlaczego nie?** 

Tutaj, 101 metrów pod ziemią, odbędzie się koncert. Foto (2009 r.) ze strony www.kopalnia.pl

Tutaj, 101 metrów pod ziemią, odbędzie się koncert. Foto (2009 r.) ze strony http://www.kopalnia.pl

*Michał Mendyk: Barok jak jazz – niezwykły koncert na Misteriach. L’Arpeggiata zagra w kaplicy w Wieliczce. Dziennik.pl 2 IV 2010
**Filip Berkowicz: Misteria Paschalia dzień po dniu. Gazeta Wyborcza Kraków 25.03.2010

Read Full Post »

W 13. numerze Tygodnika Powszechnego wywiad Piotra Matwiejczuka z Christiną Pluhar.

  • Na temat kontrowersji, jakie wzbudził album „Teatro d’Amore” .  Oburzenie wzbudziły zapewne dwie kompozycje Monteverdiego zagrane na jazzowo – zauważa Piotr Matwiejczuk:

No cóż, nie nagrywam płyt dla krytyków. Swoją muzykę tworzę dla moich słuchaczy. Myślę, że powodem [kontrowersji]  były te dwa utwory. Zwykle jest tak, że krytycy skupiają się tylko na pewnym aspekcie wykonania albo na fragmencie płyty, bo słuchają płyt wybiórczo. Kiedy coś ich zdenerwuje albo zaskoczy, odnoszą się tylko do tego, ignorując wszystko inne. Jest to dla mnie zadziwiające, tak jak zadziwiające jest to, że jedni przepisują od drugich, nie zadając sobie nawet trudu uważnego przesłuchania płyty.[…] Na płycie „Teatro d’Amore” znalazły się utwory, które są po prostu żartami. I jak to z żartami bywa – podobają się tylko niektórym, a innych denerwują. Ale na pewno nikt nie powinien traktować tych interpretacji zbyt poważnie.

  • O nowym albumie „Via Crucis”:

Album „Via Crucis” jest bardzo wyjątkowym przedsięwzięciem. Chciałam połączyć barokowe dzieła podejmujące tematykę pasyjną z głosami śpiewaków korsykańskich z zespołu Barbara Furtuna. To czterech mężczyzn wykonujących tradycyjną muzykę polifoniczną z Korsyki. Myślę, że męka Chrystusa była zawsze, we wszystkich czasach i tradycjach, inspiracją do powstania najpiękniejszych dzieł muzycznych, nasyconych najgłębszymi emocjami. Dlatego zdecydowałam się zestawić utwory wykorzystujące ten sam tekst sekwencji „Stabat Mater”, pochodzące z tradycji korsykańskiej i XVII-wiecznej muzyki profesjonalnej. To bardzo różne stylistyki, ale bardzo podobne emocje. 

*Christina Pluhar: Pasje i żarty. Rozm. Piotr Matwiejczuk. – Misteria Paschalia. Specjalny dodatek Tygodnika Powszechnego. – Tygodnik Powszechny 2010 nr 13 s. II (22)

Read Full Post »

Older Posts »