Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Farinelli il castrato’

Reklamy

Read Full Post »

[…] Osiemnastowieczny gwiazdozbiór operowy tworzyły śpiewaczki Francesca Cuzzoni i Faustina Bordoni oraz kastraci Annibali, Bernacchi, Senesino i Farinelli. […]

Dla nas kastraci są jednym z bardziej zdumiewających elementów życia muzycznego tej epoki. Barwa, siła i skala ich głosów, a także perfekcja, z jaką nimi operowali, były godne podziwu: Carestini śpiewał w trzech oktawach. Brzmienie zaś opisywano jako „czyste i przeszywające niczym brzmienie chórzystów, ale bardziej potężne; wydają się śpiewać oktawę wyżej niż naturalne głosy kobiece […] w ich głosach jest coś oschłego i surowego, coś całkiem innego od młodzieńczej łagodności kobiet, ale są one lekkie, olśniewające i pełne blasku”. Ówczesny autor pisze, że wokalne kadencje Farinellego „sprawiają wrażenie wyjętych z koncertu skrzypcowego”.

Ubogich rodziców chłopca w wieku od siedmiu do jedenastu lat łatwo mogła skusić wizja syna stającego się sławną osobistością. Kilku kastratów faktycznie zdobyło sławę, jednak większość po prostu ciężko pracowała w kościołach. Szanse na wielka sławę były niewielkie. Ocenia się, że w latach 1600-1800 zabiegowi kastracji poddano w Italii blisko 4000 chłopców. W wykonywaniu tych zabiegów wyspecjalizowali się lekarze w Bolonii. Dziecko zwykle narkotyzowano opium i umieszczano w gorącej kąpieli, ewentualnie doprowadzano je do utraty przytomności przez zaciskanie arterii szyjnych. W celu zmiękczenia organów mogła być stosowana kąpiel w mleku. Potem odcinano nasieniowód, chłopca prawdopodobnie wrzucano do lodowatej wody, żeby spowolnić krwawienie. Wydaje się, iż w przeciwieństwie do zabiegu, jakiemu poddawano eunucha w tureckim haremie, tu nie wykonywano pełnej kastracji. Wskaźniki śmiertelności po tych operacjach są tylko szacunkowe i nie można wyciągać znaczących wniosków, a jedynie sugerować, że była spora szansa przeżycia.

Po udanej operacji dziecko wysyłano zwykle do szkoły kształcącej kastratów, która mieściła się w Neapolu. Poza posiadaniem wysokiego głosu chłopiec, osiągnąwszy dojrzałość, wyróżniał się spośród normalnych młodzieńców nienormalnie dużymi piersiami, udami, biodrami i karkiem, a także brakiem jabłka Adama i nikłym owłosieniem ciała, prawdopodobnie poza okolicą genitaliów. Kastraci często osiągali wysoki wzrost, co sprawiało, że wydawali się wręcz stworzeni do ról bogów i walecznych bohaterów. […]

Skąd w XVII i XVIII wieku brało się zapotrzebowanie na takie głosy?

Oczywista alternatywa, jaką był głos dojrzałej kobiety, nie wchodziła w grę. Kościół nie zezwalał kobietom grać ani śpiewać w chórach: od czasów św. Augustyna aktorki i śpiewaczki kojarzone były z prostytucją i rozwiązłym życiem. […]

Szerokie wykorzystywanie kastratów w kościołach niebawem rozciągnęło się na operę. Tak więc partia Orfeusza, która my kojarzymy z Kathleen Ferrier czy Janet Baker, w istocie skomponowana była przez Glucka dla kastrata. Pierwszy raz usłyszano ją w Wiedniu w 1762 roku. partie dla kastratów pisał też Mozart, a jeden z nich był częstym gościem w rodzinnym domu kompozytora w Salzburgu. Przez 300 lat, aż do 1898 roku, kastraci śpiewali w Bazylice św. Piotra w Rzymie.

 

Wykorzystywaniu kastratów położono kres, gdy – w czasach napoleońskich – uchwalono zabraniające tego prawa, co zbiegło się ze zmianą upodobań, które przeniosły się z wysoce stylizowanej i formalnej opery włoskiej ku bardziej realistycznym dramatycznym kompozycjom Rossiniego i Meyerbeera. Opera buffa, której bohaterami byli prawdziwi ludzie, także wymusiła powrót do głosu odpowiedniego dla danej partii. Pochodząca z roku 1824 wczesna kompozycja Meyerbeera jest, jak się zdaje, ostatnią operą z partia wokalną napisaną dla kastrata.

Męskie partie sopranowe przetrwały w takich postaciach jak Cherubin w Weselu Figara, Książę Orlowsky w Zemście nietoperza i Oktawian w Kawalerze srebrnej róży. […]*

Do tych wypisów z książki Michaela Steena* mamy ilustrację dzięki filmowi „Farinelli, il castrato” (1994), który obudził w szerszych kręgach zainteresowanie muzyką z tej epoki. Głos kastrata odtworzono w nim przy pomocy komputerów, łącząc sopran kobiecy (Ewa Małas-Godlewska) i kontratenor (Derek Lee Ragin). Kto nie lubi takich technicznych zabiegów, ma nagraną 2009 roku płytę Cecilii Bartoli „Sacrificium” (no bo o kilku płytach Filipa nie trzeba przypominać).


*Michael Steen: Wielcy kompozytorzy i ich czasy. Przeł. Ewa Pankiewicz. Rebis, Cop. 2009 s. 26-31: Gwiazdy i kastraci
** Farinelli, il castrato. Bande originale du film. Auvidis, Travelling 1994

Read Full Post »